Ostatnia aktualizacja:   Rok 2014                                
 
Menu główne
Godne uwagi
Trafiona przez piorun

Czytania na każdy dzień

Spotkanie
z Terry Bork

 
Newsletter
Chcesz otrzymywać infrmacje na swoją skrzynkę e-mail? Dodaj swój adres e-mail do naszej bazy.
Sługa Boży Jana Pawła II

„Nie lękajcie się! Otwórzcie, otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi !”           

W sobotę 14 października 1978 rozpoczęło się Konklawe. Kardynał Wojtyła odwiedził kard. Wyszyńskiego w jego celi. Prymas Tysiąclecia naciskał na pełnego wątpliwości rodaka: „Jeśli cię wybiorą, musisz przyjąć. Dla Polski". Podczas ósmego głosowania, napięcie w Kaplicy Sykstyńskiej sięgało zenitu. W pewnym momencie podszedł do kard. Wojtyły kard. Maximilien de Fuerstenberg i powiedział: „Dominus adest et vocat te" (Pan jest tutaj i woła cię). Kiedy liczba głosów oddanych na niego osiągnęła połowę wymaganych, Wojtyła odrzucił pióro i wyprostował się na krześle. Był czerwony na twarzy. A potem ujął głowę w dłonie. O 18.18 przewodniczący konklawe kard. Yilliot ogłosił, że papieżem Kościoła rzymsko-katolickiego został kardynał Karol Wojtyła z Krakowa, a następnie podszedł do niego i zapytał po łacinie:
         
„Czy przyjmujesz dokonany przed chwilą kanonicznie wybór twojej osoby na Najwyższego Kapłana?". Wojtyła bez chwili wahania odparł: „W posłuszeństwie wiary wobec Chrystusa, mojego Pana, zawierzając Matce Chrystusa i Kościoła świadom wszelkich trudności - przyjmuję". Rozległy się oklaski. O 18.44 16 października 1978 r w loggi Bazyliki św. Piotra ukazał się kard. Pericle Felici, który wypowiedział pamiętne słowa:
       
Annuntio vobis gaudium magnum. Habemus papam! (Oznajmiam wam radość wielką. Mamy papieża!) l obwieścił jego imię: Carolum Sanctae Romanae Ecclesiae Cardinalem Wojtyła... loannem Paulum Secundum! Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
           
Najdrożsi Bracia i Siostry! Jeszcze przeżywamy wielki smutek z powodu śmierci naszego ukochanego papieża Jana Pawia l, a oto Najdostojniejsi Kardynałowie już powołali nowego biskupa Rzymu. Powołali go z dalekiego kraju, z dalekiego, lecz zawsze tak bliskiego przez łączność w wierze i tradycji chrześcijańskiej.              

W przemówieniu inauguracyjnym prosił rodaków: Proszę was! Bądźcie ze mną! Na Jasnej Górze i wszędzie! Nie przestawajcie być z Papieżem, który dziś prosi słowami poety: „Matko Boska, co Jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie!" - i do was kieruję te słowa w takiej niezwykłej chwili.

Jan Paweł II nauczał nas: I wołam ja, syn polskiej ziemi, a zarazem ja - Jan Paweł II, papież, wołam z całej głębi tego tysiąclecia, wołam w przeddzień Święta Zesłania, wołam wraz z wami wszystkimi:  Niech zstąpi Duch Twój! Niech zstąpi Duch Twój! I odnowi oblicze ziemi. Tej Ziemi! Amen
Plac Zwycięstwa w Warszawie, 2 czerwca 1979           

Zanim stąd odejdę, proszę was, abyście całe to duchowe dziedzictwo, któremu na imię" Polska", raz jeszcze przyjęli z wiarą, nadzieją i miłością - taką, jaką zaszczepia w nas Chrystus na chrzcie świętym,
- abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili,
- abyście nie podcinali sami tych korzeni, z których wyrastamy.

Proszę was:

  • abyście mieli ufność nawet wbrew każdej swojej słabości, abyście szukali zawsze duchowej mocy u Tego, u którego tyle pokoleń ojców naszych i matek ją znajdowało,
  • abyście od Niego nigdy nie odstąpili,
  • abyście nigdy nie utracili tej wolności ducha, do której On "wyzwala" człowieka,
  • abyście nigdy nie wzgardzili tą Miłością, która jest "największa", która się wyraziła przez Krzyż, a bez której życie ludzkie nie ma ani korzenia, ani sensu.

Proszę was o to przez pamięć i przez potężne wstawiennictwo Bogarodzicy z Jasnej Góry i wszystkich Jej sanktuariów na ziemi polskiej, przez pamięć św. Wojciecha, który zginął dla Chrystusa nad Bałtykiem, przez pamięć św. Stanisława, który legł pod mieczem królewskim na Skałce. Proszę was o to. Amen
Kraków, 1979             

Wiemy, że tu, na tym miejscu, na Westerplatte, we wrześniu 1939 roku grupa młodych Polaków, żołnierzy, pod dowództwem majora Henryka Sucharskiego trwała ze szlachetnym uporem, podejmując nierówną walkę z najeźdźcą. Walkę bohaterską. Pozostali w pamięci narodu jako wymowny symbol. Trzeba, ażeby ten symbol wciąż przemawiał, ażeby stanowił wyzwanie dla coraz nowych ludzi i pokoleń Polaków.
         
Każdy z was, młodzi przyjaciele, znajduje też w życiu jakieś swoje "Westerplatte". Jakiś wymiar zadań, które musi podjąć i wypełnić. Jakąś słuszną sprawę, o którą nie można nie walczyć. Jakiś obowiązek, powinność, od której nie można się uchylić. Nie można "zdezerterować".
Wreszcie - jakiś porządek prawd i wartości, które trzeba "utrzymać" i "obronić", tak jak Westerplatte, w sobie i wokół siebie. Tak, obronić - dla siebie i dla innych.
Westerplatte, 12 czerwca 1987

Pielgrzym
Papież z pierwszą pielgrzymką udał się do MB Bolesnej w Pompejach, tuż po swoim wyborze na Stolicę Piotrową. W pierwszą pielgrzymkę zagraniczną wyruszył 25 stycznia 1979 do Dominikany, Meksyku i Wyspy Bahama.
     
Setną podróżą Jana Pawła II przekroczył 1 200 000 km spędzonych w drodze, co z grubsza odpowiada blisko 30 okrążeniom ziemi lub pokonaniu trzykrotnej odległości z Ziemi na Księżyc. Watykańscy statystycy do 23. rocznicy wyboru Karola Wojtyły na papieża skrupulatnie wyliczali każdy dzień „poza" Watykanem. Do 16 października 2001 roku Jana Pawła II nie było w Watykanie przez 552 dni 10 godzin i 25 minut. A chodzi tylko o pielgrzymki poza Włochy.
        
Do całości obrazu trzeba doliczyć jeszcze 140 podróży na terenie Włoch, a wtedy okaże się, że niemal przez 3 lata swego pontyfikatu Papież przemierzał świat, głosząc wszędzie orędzie Dobrej Nowiny, odwiedzając 135 narodów i wygłaszając ponad 2500 przemówień. 7 pielgrzymek do Ojczyzny (9 pobytów). Ostatnią 104 papieską podróżą zagraniczną była pielgrzymka do Lourdes 14 - 15 sierpnia 2004 r.
Boża Opatrzność.
Karol Wojtyła był niejednokrotnie bliski śmierci. Jednak aż do późnej starości z incydentów tych wychodził obronną ręką jakby od dzieciństwa pozostawał pod szczególną ochroną Bożej Opatrzności. Już jako gimnazjalista Karol Wojtyła omal nie stracił życia po wygłupie swojego kolegi, gdy Lolek miał dziewięć lat. Bogusław Banaś wyciągnął rewolwer z szuflady i kierując go w stronę Karola powiedział: „Ręce do góry, albo strzelam". Jakimś trafem broń rzeczywiście wypaliła. Kula przeszła o włos od głowy Lolka i roztrzaskała okno.
                       
Zdawało się, że Opatrzność posyłała niekiedy nawet aniołów, by chroniły życie przyszłego Papieża. Do dzisiaj nie wiadomo, kim był tajemniczy niemiecki oficer, któremu Karol Wojtyła zawdzięcza ocalenie. Było mroźne popołudnie 29 lutego 1944 roku, niespełna 24-letni Karol skończył właśnie ciężką pracę. Wracał do domu. I wtedy stała się tragedia.        

Rozpędzona  niemiecka ciężarówka potrącił Karola, który padł obok krawężnika jak nieżywy. Jadąca tramwajem Józefa Florek, która widziała wypadek, wysiadła na najbliższym przystanku i podeszła do leżącego młodego robotnika. Był nieprzytomny. Stała chwilę bezradna, zasłaniając leżącego przed nadjeżdżającymi samochodami. Wreszcie zatrzymało się auto, z którego wysiadł niemiecki oficer. Spostrzegłszy, co się stało, polecił Józefie Florek, aby przyniosła wodę z pobliskiego rowu, a sam stał przy Wojtyle. Zmieszaną z błotem wodą zmyli krew z twarzy leżącego, który zaczął zdradzać oznaki życia. Wówczas oficer zatrzymał ciężarówkę wiozącą drągi i kazał przewieźć rannego do szpitala przy ul. Kopernika. Karol Wojtyła trafił tam ze złamanym obojczykiem i wstrząsem mózgu. W szpitalu spędził dwanaście dni. To, że przeżył, stało się dla niego dowodem, że wypadek nie był przypadkiem i dawało mu pewność, że słusznie wybrał, decydując się zostać księdzem.    
13 maja 1981 r.
13 maja 1981 r. na Placu Świętego Piotra w Watykanie rozstrzygały się nie tylko losy Jana Pawła II. W miarę upływu czasu coraz wyraźniej widać, że z niezbadanych wyroków Opatrzności nastąpiło tam starcie sił Dobra z mocami Ciemności, które wpłynęło na dalsze losy świata. Jak zapowiadała Trzecia Tajemnica Fatimska, Papież musiał doświadczyć cierpienia i otrzeć się o śmierć, aby w jakimś wymiarze dopełnił się odkupieńczy Plan Boży.
       
Ojciec Święty przytulił do piersi dwuletnią dziewczynkę Sarę Baroli. Oddał ją rodzicom. Wykonał gest błogosławieństwa, samochód ruszył. Nikt nie zauważył, jak nagle, ponad tłumem, wzniosły się dłonie trzymające pistolet. Nastąpiły dwa, jeden po drugim wystrzały. 
       
Była godz. 17.19. Dokładnie o tej samej porze w 1917 r. trójka pastuszków z Fatimy wysłuchiwała niezwykłego orędzia Maryi, które zapowiadało męczeństwo Papieża za Kościół i świat. Ojciec Święty, trafiony dwoma kulami, osunął się na siedzenie samochodu. Był ranny w brzuch, ramię oraz wskazujący palec lewej ręki. Podtrzymał go ks. Stanisław Dziwisz, który wspominał po latach: „Kula przeszyła ciało i upadła między Papieżem a mną. Słyszałem dwa strzały. Kule zraniły dwie inne osoby. Zapytałem Ojca Świętego: - Gdzie? Odpowiedział: - W brzuch. - Boli? Odpowiedział: - Boli. l w tym momencie zaczął się osuwać. Stojąc za nim mogłem go podtrzymać. Tracił siły". W tym czasie panika ogarnęła ludzi, którzy byli najbliżej zajścia. Ktoś wezwał ambulans, który szybko przyjechał w miejsce, gdzie leżały dwie ranne kobiety. Jedna z nich, Anne Odrę, Amerykanka polskiego pochodzenia, urodziła się w Wadowicach, tego samego dnia co Karol Wojtyła. Trafiona została kulą, która przeszyła na wylot ramię Papieża i ciężko ją zraniła. Drugą była Jamajka, Rosę Hali.        

Tymczasem pojazd z rannym Papieżem podjechał ponownie do Bramy Dzwonów, gdzie stała dyżurująca karetka. Okazało się, że nie ma ona pełnego wyposażenia, więc przeniesiono Papieża do drugiej, zaledwie tydzień wcześniej ofiarowanej przez rzymskich lekarzy. Rozpoczęła się szaleńcza jazda do Polikliniki im. Agostino Gemelli przez zatłoczone w godzinach szczytu rzymskie ulice. Ambulans z rannym Papieżem jechał bez żadnej eskorty, a po kilku chwilach zepsuła się syrena alarmowa i jedynie klakson torował drogę. Drogę, którą w nadzwyczaj sprzyjających okolicznościach można było przejechać w ciągu pół godziny, przebyli w ciągu ośmiu minut. Ojciec Święty bardzo cierpiał. Szeptał: „Maryjo, Matko moja! Maryjo, Matko moja!".
        
Życie Papieża było zagrożone, choć dopiero operacja wykazała, że od śmierci uratował go niezwykły zbieg okoliczności, jak powiedzą jedni, albo cud, jak stwierdzą inni. Agca był dobrym strzelcem. Mierzył w korpus Papieża. Jedna z kul trafiła w brzuch, kilka milimetrów od głównej tętnicy. Gdyby ją przebiła, nic nie zdołałoby uratować życia Jana Pawła II. Wykrwawiłby się, zanim zdołano by przenieść go do ambulansu. Kula zrobiła w organizmie Papieża straszliwe spustoszenie. Jak się później okazało, od zranienia do przyjazdu do szpitala, Ojciec Święty stracił ponad 3,5 litra krwi. O godz. 17.55 rozpoczęła się operacja. Po ponad 5 godzinach operacji - o 23.25 - prof. Castiglione wyszedł do dziennikarzy, aby ich poinformować, że lekarze zrobili wszystko, co było możliwe. Około północy Jan Paweł II odzyskał przytomność. Rozpoczęła się długa rekonwalescencja.
          
Ostatecznie Klinikę Gemelli Papież opuścił 14 sierpnia 1981 r. Jednak do pełni sił już nie wrócił. Misternie przygotowany plan zbrodni, którego wszystkich szczegółów nigdy nie udało się poznać, nie powiódł się. Jak później powiedział Jan Paweł II: „Czyjaś ręka strzelała, ale Inna ręka prowadziła kulę". Rok później, 13 maja 1982 r. Papież przybył do Fatimy, aby podziękować Tej, która nie pozwoliła mu zginąć.
Uzdrawiał
W Watykanie istnieje już pokaźna dokumentacja licznych cudownych uzdrowień, które się dokonały za pośrednictwem Ojca Świętego Jana Pawła II.
         
Bliski współpracownik Papieża Jana Pawła II kard. Francesco Marchisano, odpowiedzialny za Bazylikę św. Piotra, ujawnił szczegóły swojego cudownego uzdrowienia dzięki modlitwie Ojca Świętego. Ten włoski kardynał zaprzyjaźnił się z ks. bp Wojtyłą w 1962 roku. Przed pięcioma laty poważnej operacji została poddana jedna z głównych szyjnych arterii, która dostarcza krew do mózgu. Niestety, podczas operacji, na skutek lekarskiego błędu, została sparaliżowana jego prawa struna głosowa. Mówił tak cicho i niewyraźnie, że nie można go było zrozumieć. Pewnego dnia przyszedł odwiedzić go Ojciec Święty. Dotykając chorego miejsca powiedział: "Nie lękaj się, zobaczysz, że Pan na nowo da ci głos. Będę się modlił za ciebie". W krótkim czasie po tym spotkaniu został całkowicie uzdrowiony.         

Państwo Szechyńscy mają sześcioro dzieci. Ich córka Wiktoria urodziła się w Polsce w 1982 roku. Zaraz po urodzeniu stwierdzono u niej złośliwego guza w piersi. W grudniu 1982 roku. Zaraz po urodzeniu stwierdzono u niej złośliwego guza w piersi. W grudniu 1982 roku cała rodzina Szechyńskich emigrowała do Toronto. Guz rakowy u Wiktorii nieustannie się rozrastał. Leczenie okazało się nieskuteczne. Lekarze dawali Wiktorii maksymalnie trzy lata życia. W czasie pobytu Ojca Świętego w Toronto w 1984 roku rodzice dziewczynki za wszelką cenę chcieli, aby Jan Paweł II dotknął ich nieuleczalnie chorą córkę i pomodlił się za nią. Pragnęli w ten sposób całkowicie oddać swoje dziecko Bogu. Niestety, osobiste spotkanie z Papieżem okazało się niemożliwe. Nie zrezygnowali jednak i napisali do Watykanu z prośbą o prywatną audiencję dla Wiktorii. Ku ich wielkiej radości odpowiedź była pozytywna. 
        
Audiencja została ustalona na marzec 1985 roku. Ojciec święty wziął Wiktorię i ucałował ją. Powiedział do matki: "módl się i całkowicie ufaj Panu Bogu. Jeżeli Bóg zadecyduje, że Wiktoria ma pójść do Niego, to ją do siebie zabierze. Jeżeli Jego wolą jest, aby pozostała u Ciebie... to tak się też stanie. traktuj Wiktorię tak samo, jak inne dzieci. Będzie tak, jak Pan Bóg pragnie, aby się stało". Następnego dnia po audiencji mama z córką wróciły do Toronto. Po powrocie do Kanady Wiktoria tak źle się poczuła, że musiano natychmiast odwieźć ją do szpitala. Lekarze byli pewni, ze to są ostatnie chwile jej życia. po kilku dniach leczenia stwierdzili, że będzie lepiej, by Wiktoria wróciła do domu i zmarła w otoczeniu najbliższej rodziny. Po powrocie do domu, ku zaskoczeniu wszystkich, Wiktoria poczuła się bardzo dobrze.
      
Późniejsze badania stwierdziły całkowite zniknięcie dużego guza nowotworu. Teraz Wiktoria ma 22 lata, a regularne badania lekarskie wykazują całkowite uzdrowienie. W sobotę 2 kwietnia po godzinie 15 czasu kanadyjskiego, poczuła wewnętrzny impuls, aby pójść do swego pokoju, w którym wisi jej fotografia z Ojcem Świętym, aby się modlić w intencji ciężko chorego papieża. "Klęknęłam i modliłam się, dopiero później przyszła do nas wiadomość, że właśnie w tym samym czasie umarł Jan Paweł II. Modliłam się i płakałam. Wypełnił swą misję na ziemi... nauczył nas, jak mamy żyć, cierpieć i umierać. nauczyłam się, jak ważne jest życie, jak kruche jest ono na ziemi, że całkowicie jesteśmy w rękach kochającego Boga oraz jak wielkim skarbem jest wiara. To jest chyba najważniejsze, co papież Jan Paweł II przekazał całemu światu w czasie swojego pontyfikatu".
Nadszedł kres ziemskiego życia Jana Pawła II
Pod koniec marca 2005 r stan zdrowia Papieża ciągle się pogarsza. 
1 kwietnia wieczorem kiedy powiedziano Papieżowi, że na placu św. Piotra modli się za niego młodzież, ten odpowiedział ruchami warg, z których można było odczytać: „Szukałem was, teraz przyszliście do mnie i za to wam dziękuję."
       
2 kwietnia około 15.30 słabym i niewyraźnym głosem Papież powiedział po polsku: „Pozwólcie mi odejść do domu Ojca." 
       
Podobno - Tuż przed śmiercią Jan Paweł II popatrzył w stronę okien wychodzących na plac św. Piotra, gdzie wierni modlili się w Jego intencji. Papież próbował podnieść rękę, jakby chciał po raz ostatni pobłogosławić wiernych. W końcu powiedział: "Amen".
2 kwietnia 2005 r. o godz. 21.37 Jan Paweł II „zasnął w Panu”
Gdy jego serce przestało bić, 100 tysięcy wiernych na placu Świętego Piotra wciąż modliło się o zdrowie Jana Pawła II. Watykańscy dostojnicy ze stopni Bazyliki Świętego Piotra prowadzili Różaniec i Litanię do Wszystkich Świętych. Przed godz. 22 z Watykanu wysłano wiadomość: "Ojciec Święty umarł dziś wieczorem o 21.37 w swym apartamencie".

Arcybiskup Sandri powiedział rozmodlonemu tłumowi:
"Nasz ukochany Ojciec Święty Jan Paweł II odszedł do domu Ojca". "Dziś wieczór czujemy się osieroceni, chociaż wiara mówi nam, że Papież żyje w Panu". "Chcemy wierzyć, że Jan Paweł II jest teraz w chwale Boga, przyjęty w domu Ojca i blisko Jezusa Chrystusa, zmartwychwstałego i żywego"
        
Na placu na chwilę przerwano głośne modlitwy, zapadła cisza, ludzie pochylili głowy, niektórzy klękali. Potem - włoskim zwyczajem - zgromadzeni pożegnali Zmarłego oklaskami.
      
Wkrótce nad Watykanem rozległo się bicie dzwonu z Bazyliki św. Piotra, któremu zaczęły wtórować dzwony kościołów całego Rzymu. Na placu wrócono do modlitwy. Nie było rozpaczy.
1 maja 2011 r beatyfikacja Jana Pawła II

 „Mocą naszej władzy apostolskiej zezwalamy, aby Czcigodnemu Słudze Bożemu, Janowi Pawłowi II, papieżowi, przysługiwał tytuł błogosławionego”.

Jego święto liturgiczne będzie odtąd obchodzone 22 października.  
          
1 maja 2011 r, w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, o godz. 10, na placu św. Piotra w Rzymie, odbyły się uroczystości beatyfikacyjne Jana Pawła II. Papieża Polaka wyniósł na ołtarze jego następca na Stolicy Piotrowej – Benedykt XVI. Na uroczystości przybyło ponad milion wiernych, w tym 80 tysięcy Polaków. Było to ukoronowanie trwającego zaledwie sześć lat, najkrótszego we współczesnych dziejach Kościoła, procesu beatyfikacyjnego. Odbył się on z zachowaniem wszystkich obowiązujących kościelnych procedur, a jedynym przywilejem jakim obdarzono papieża-Polaka był fakt, że w jego przypadku zastosowano "szybką ścieżkę" - nie musiał oczekiwać w kolejce ponad tysiąca kandydatów do wyniesienia na ołtarze.

« wstecz
 
© 2007-2009 Odnowa w Duchu Świętym - Diecezja Siedlecka
Polecamy: tworzenie stron www, sklepy internetowe, portal studencki, cms, paintball międzyrzec podlaski, cms
Ważne: Użytkowanie serwisu www oznacza zgodę na wykorzystywanie plików "Cookies". Szczegółowe informacje w Polityka plików "Cookies".